You know what time it is

spódnica, bluzka, pasek – gatta, kapelusz – vila, torebka – zara
Należysz do grupy ludzi, którzy właśnie-co zakupione ubrania wkładają starannie do szafki i czekają z nimi na święta? Każda pora okazuje się nieodpowiednia do założenia nowej bluzki. Wyjście do kina okazuje się zbyt mało poważne, a impreza zbyt plebejska. Nową rzecz zakładasz wtedy, kiedy jej termin spożycia już dawno minął, trendy się zmieniły, a ty nacieszyłeś się nią z 3 razy, bo przy czwartym skurczyła się w pralce. Świeży zakup celebrujesz, jak gdybyś dostał dar od samego boga. W końcu któregoś dnia w twojej głowie świta myśl:  „ileż kurwa można czekać” i uroczyście przechodzisz do defloracji.
Czy też jesteś typem człowieka, który absolutnie natychmiast, w tej samej chwili zakłada nowe ubranie, nawet jeśli w danym dniu ma go oglądać jedynie jego własna matka i pies?  Czasami nie możesz oprzeć się pokusie – już po wyjściu ze sklepu zrywasz metki i zakładasz nowe wdzianko. Nie czekasz na lepszą okazję. Zawsze jest odpowiedni czas. Twoje motto to: „nie ma na co czekać”.
Ja zdecydowanie należę do tych  narwańców.